Rano nic nie jedząc, jak zwykle, wyszykowałam się i
wyszłam z domu. Wyglądałam jak zwykle, normalnie, ale „normalnie” według mnie.
„Normalność” to zdecydowanie pojęcie względne. Patrząc oczami przechodniów
ubrana byłam zdecydowanie kontrowersyjnie i na pewno oryginalnie. A mianowicie
miałam na sobie krótką (odsłaniającą pępek) koszulką z zespołem Guns n’ Roses.
Oczywiście bluzka ta była czarna (od pewnego czasu nie nosiłam innego koloru).
Do tego krótkie powycierane szorty. Były postrzępione u dołu, a po bokach miały
ćwieki. Na szyi powieszony miałam duży, czarny krzyż. Oczywiście butami jakie
miałam na sobie były glany – ja nie noszę innego obuwia. Prawdę mówić
największą kontrowersję wzbudzały długie (aż do pasa) gęste czerwone (niczym
krew) włosy. Mogę przyznać także , że miałam dwanaście kolczyków (ale na samych
uszach). Byłam również bardzo chuda, skóra praktycznie wisiała na kościach, ale
jakoś się tym nie przejmowałam.
I to właśnie cała ja – Karolina.
***
Szłam na spotkanie z moim chłopakiem – Wiktorem.
Dzisiejszy dzień był szczególny, gdyż dokładnie rok temu zaczęliśmy ze sobą
chodzić. Te dwanaście miesięcy temu, ostatniego dnia wakacji, Wiktor wyznał mi,
że od zawsze się we mnie podkochiwał. To było dla mnie dużym szokiem, gdyż
byliśmy dobrymi przyjaciółmi od jakiś dziesięciu lat. Powiedział mi to jak
wyszliśmy ze słabej imprezy, było już późno , a my pijani wracaliśmy do domu.
Przechodziliśmy akurat pod mostem i wtedy Wiktor mi powiedział. Tak bardzo
bawiło mnie to miejsce, że od tamtego czasu zawsze tam się spotykaliśmy. Dziś
także tak było, Wiktor już na mnie czekał.
Miałam dobry humor i nagle zrobiło mi się smutno. Coś
było dziwnego w wyrazie twarzy Wiktora, to ‘coś’ mówiło, że dzisiejszy dzień
będzie jednym z najgorszych. Powoli podeszłam do niego, a on od razu mnie
zauważył.
- Cześć – powiedział dość cicho.
- No hej – odpowiedziałam, czekając na dalszy ciąg
wydarzeń.
Wiktor nagle westchnął, co źle wróżyło, gdyż on nigdy
nie wzdycha. Usiadłam obok niego na ziemi.
- Pamiętasz ten dzień, w którym powiedziałem ci, co do
ciebie tak naprawdę czuję?- zapytał nagle.
- Oczywiście. To jeden z najpiękniejszych dni w moim
życiu. Jak mogłabym o nim zapomnieć?
- Chodzi mi o to jak tamtego dni wyglądałaś.
- Chodzi ci o mój wygląd? – zapytałam bardzo
zdziwiona.
- Owszem. Tamtego dnia, a dokładnie rok temu, miałaś
blond falowane włosy, a ubrana byłaś w kolorową sukienkę w kwiatki,
- I ? To było dawno. O co ci do cholery chodzi ? –
pytałam coraz bardziej zestresowana.
- Chodzi o to , że …
Zawahał się. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Nigdy nie
wspominał ani słowa o moim wyglądzie
więc byłam pewna , że mu to nie przeszkadza. Wiktor siedział ze
spuszczoną głową, nawet na mnie nie spojrzał.
- … o to , że właśnie taką Karolinę kochałem nad
życie. Zawsze uśmiechniętą, wesołą. Po prostu kolorową i pozytywną.
- Co ci się nie podoba w czerwonym kolorze ?! –
zapytałam zdenerwowana.
- Czerwony kolor jest śliczny, ale nie na włosach! Do
tego czarne ubrania i jakieś popowieszane krzyże! Kim ty jesteś ?!
Poczułam jak mnie zakuło w sercu, w gardle wyrosła mi
nagle ogromna gula, a do oczu zaczęły napływać mi powoli łzy. Nie znałam
Wiktora z tej strony. Nigdy się na mnie nie denerwował, nie krzyczał.
- Pytam się ! Kim ty do cholery jesteś ?! – powtórzył
pytanie.
Wstałam z ziemi i zaczęłam odchodzić. Nie chciałam rozmawiać
z nim w takim stanie. Poczułam jednak jak coś łapie mnie od tyłu i mocno
szarpie. Oczywiście to był Wiktor. Złapał mnie z całej siły za oba nadgarstki i
kurczowo trzymał nie pozwalając mi się uwolnić.
- To boli! – krzyknęłam szarpiąc się.
Jedną rękę udało mi się uwolnić. Wtedy Wiktor złapał
mnie za włosy tuż przy samej skórze głowy i mocno zacisną pięść. Głośno
krzyknęłam z bólu , ale nikt nie mógł
tego usłyszeć. Byliśmy daleko od kogokolwiek.
- Zadałem ci pytanie! – krzyknął.
Łzy zaczęły mi strumieniami lecieć po policzkach, lecz
łkając zaczęłam cicho mówić:
- Sobą . Jestem sobą. A teraz mnie puść. Proszę, to
boli. Dlaczego mi to robisz? Co ja ci zrobiłam?
Patrzył na mnie ze wściekłością i nienawiścią w
oczach.
- Potrafisz tylko ryczeć!- krzyknął i wtedy to się
stało.
Puścił mnie na sekundę, gdyż zaraz potem mocno
zamachnął się i z pięści uderzył mnie w twarz. Dlaczego to zrobił? Dlaczego
mnie pobił? Nie wiedziałam. Uderzył mnie z całej siły, był bardzo silny.
Upadłam na ziemię. Zasłoniłam zapłakaną twarz dłońmi i leżałam tak chwilę na
ziemi. Usłyszałam tylko jak odchodził i co mówił.
- Leż tak sobie suko.
___________________________________________________________
Bardzo dziękuję Wam za te wszystkie miłe komentarze ! Jesteście cudowni , nie wiedziałam , że prolog aż tak Wam się spodoba . Pozdrawiam wszystkich ; *